poniedziałek, 4 czerwca 2012

Niebieskie, chabrowe...

Raz robiłam kolczyki na zamówienie siostry.
Wymagań nie miała zbyt dużych a w zasadzie podobne do mojej córki. Interesował ją tylko kolor (na szczęście nie różowy ;-). Miały bić niebieskie. Daje to duże  możliwości więc nie mogłam się zdecydować, co jej się spodoba i zrobiłam 3 pary :-)
Tym, które wybrała nie zrobiłam niestety zdjęcia, ale pozostałe dwie mam w domu:




Widzę coraz więcej niedociągnięć w tych pracach i staram się je poprawiać. Na pierwszy ogień poszły żyłki, nie mogą być tak widoczne :/
Te drugie wyszły mi dosyć nierówne, jeden większy od drugiego. Na uszach to się nie rzuca w oczy, ale mnie osobiście denerwuje więc staram się więcej tego błędu nie popełniać i na bieżąco korygować, jeśli coś nie wychodzi. A zapomniałabym dodać, że te drugie kolczyki zrobiłam wzorując się na kolczykach z blogu Sutasz Anny - trochę mnie skręca z zazdrości jak oglądam cuda wychodzące spod jej palców, czy kiedyś będę potrafiła takie cuda robić?